Czytelnia
-
Nie każdemu dziecku w spektrum służy to samo. O szkole demokratycznej bez mitów
13 lipca 2026 /
„Nie pytajmy, czy szkoła demokratyczna jest dobra dla ucznia w spektrum. Pytajmy, czy jest dobrym miejscem dla tego konkretnego dziecka”
Z Martą Jakubowską pedagożką specjalną rozmawia: Marianna Kłosińska
Marianna Kłosińska: Często słyszymy, że szkoły demokratyczne nie są odpowiednie dla dzieci w spektrum autyzmu, ponieważ nie zapewniają im wystarczającej struktury. Jak patrzysz na to przekonanie?
Marta Jakubowska: Dziesięć lat temu sama myślałam podobnie. Wydawało mi się, że osoba w spektrum potrzebuje jasnego planu, rutyny i zewnętrznych ram. Dziś patrzę na to inaczej. Spektrum nie jest jedną historią. Każda osoba ma własny temperament, doświadczenia i potrzeby.
Są dzieci, którym szkoła demokratyczna nie będzie służyć, bo potrzebują wyraźnej organizacji narzuconej z zewnątrz. Są jednak również takie, dla których samostanowienie, podmiotowe traktowanie i relacje są warunkiem zdrowego rozwoju. Nie da się więc odpowiedzieć na to pytanie na poziomie diagnozy. Trzeba przyjrzeć się konkretnemu dziecku.
Marianna: W tej dyskusji nieustannie powraca słowo „struktura”.
Marta: Problem polega na tym, że rozumiemy ją bardzo wąsko. Kojarzy nam się z planem lekcji, dzwonkami i stałą kolejnością zajęć. Tymczasem struktura może być także emocjonalna i relacyjna. Może oznaczać poczucie bezpieczeństwa, stałość kontaktu z dorosłymi, jasną komunikację, czytelne granice oraz brak zawstydzania dziecka.
W szkole demokratycznej struktura istnieje, tylko ma inny charakter. Tworzą ją rytm dnia i tygodnia, wspólne posiłki, spotkania społeczności, zasady i powtarzalne relacje. Dla części dzieci taka organizacja lepiej odpowiada ich potrzebom niż sztywny system.
Marianna: Jaką rolę odgrywa orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego?
Marta: Orzeczenie jest ważnym dokumentem administracyjnym, ale nie jest instrukcją obsługi dziecka. Uczeń z orzeczeniem może dobrze funkcjonować w środowisku opartym na zaufaniu i akceptacji. Bywa też odwrotnie: dziecko bez orzeczenia może gubić się w przestrzeni wymagającej dużej samodzielności i lepiej odnajdywać się w bardziej uporządkowanym modelu.
Dlatego nie pytajmy, czy szkoła demokratyczna jest „dla dzieci w spektrum”. Pytajmy, czy jest dobrym miejscem dla tego dziecka, z jego potrzebami i na tym etapie życia.
Marianna: Dlaczego środowiska alternatywne przyciągają tak wiele osób neuroróżnorodnych?
Marta: Ponieważ często nie próbują ludzi na siłę normalizować. Wielu rodziców pamięta własne doświadczenia szkolne: niedopasowanie, brak zrozumienia czy presję, by funkcjonować tak jak wszyscy. Szukają więc dla dzieci przestrzeni, w której nikt nie będzie mówił im, że coś jest z nimi nie tak.
Znaczenie ma również potrzeba samostanowienia. U niektórych osób w spektrum, szczególnie z profilem PDA, autonomia i wpływ na własne życie są bardzo ważne. Środowisko demokratyczne może odpowiadać na tę potrzebę, o ile zapewnia bezpieczeństwo i odpowiedzialne wsparcie dorosłych.
Marianna: W naszej rozmowie mocno wybrzmiewa znaczenie relacji.
Marta: Dziecko uczy się nie tylko z programu, lecz także z tego, jak funkcjonują dorośli. Obserwuje, czy potrafią rozmawiać, rozwiązywać konflikty, brać odpowiedzialność i szanować granice. W systemie opartym na karach, nagrodach i ciągłym ocenianiu uczy się przede wszystkim dostosowywania do oczekiwań.
W dobrze działającej społeczności demokratycznej relacje stają się częścią edukacji. Dorośli nie są nieomylni, ale potrafią rozmawiać o trudnościach, naprawiać błędy i szukać porozumienia. Dla dzieci neuroróżnorodnych takie doświadczenie może mieć ogromne znaczenie.
Marianna: Z jaką myślą chciałabyś zostawić rodziców?
Marta: Nie szukajcie najlepszego systemu. Szukajcie dobrego miejsca dla swojego dziecka – takiego, w którym będzie bezpieczne, widziane i traktowane podmiotowo: jako osoba, a nie jako diagnoza.
Marta Jakubowska
Jest pedagożką specjalną z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem w pracy z osobami w spektrum autyzmu i z ADHD. Zajmuje się diagnozą funkcjonalną, terapią, psychoedukacją, szkoleniami i superwizją. Od trzech lat współpracuje z Fundacją Dzieci Mają Głos i Fundacją Bullerbyn.
Marianna Kłosińska
Dyrektorka szkół Grupy Edukacyjnej Bullerbyn, prezeska Fundacji Bullerbyn oraz Fundacji Dzieci Mają Głos, współtwórczyni środowiska edukacji demokratycznej w Polsce. Od lat praktycznie towarzyszy rodzinom w procesie przechodzenia na edukację domową oraz budowania alternatywnych ścieżek edukacyjnych.Podoba Ci się artykuł? Udostępnij 🙂
-
Edukacja demokratyczna w raporcie Specjalnej Sprawozdawczyni ONZ ds. prawa do edukacji
22 czerwca 2026 /
Edukacja demokratyczna w raporcie Specjalnej Sprawozdawczyni ONZ ds. prawa do edukacji
Raport o programie nauczania, pedagogice i ocenianiu
Na stronie Biura Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka opublikowany został raport Specjalnej Sprawozdawczyni ONZ ds. prawa do edukacji, Faridy Shaheed, zatytułowany „Curriculum, pedagogy and assessment as elements of the right to education”.
Dokument dotyczy programu nauczania, pedagogiki i oceniania jako elementów prawa do edukacji. To ważne ujęcie, ponieważ pokazuje, że prawo do edukacji nie kończy się na samym dostępie do szkoły. Obejmuje także pytania o to, czego dzieci i młodzi ludzie się uczą, w jaki sposób się uczą, jak są traktowani w procesie edukacyjnym oraz jak rozpoznawany i wspierany jest ich rozwój.
Raport podkreśla, że edukacja powinna służyć pełnemu rozwojowi osoby, wzmacnianiu godności, praw człowieka, uczestnictwa w społeczeństwie, odpowiedzialności, rozumienia innych oraz przygotowaniu do życia w wolnym społeczeństwie. W tym sensie jakość edukacji nie może być mierzona wynikami testów, realizacją treści programowych czy zewnętrzną oceną osiągnięć.
Edukacja demokratyczna wymieniona jako jeden z przykładów
Z perspektywy Fundacji Bullerbyn oraz środowiska edukacji demokratycznej szczególnie istotne jest to, że w raporcie edukacja demokratyczna i oparta na samosterowności (self-directed learning) zostały wymienione wprost jako jeden z przykładów podejść pedagogicznych zgodnych z międzynarodowymi celami edukacji.
Nie oznacza to, że raport wskazuje edukację demokratyczną jako jedyny rekomendowany model ani że nadaje jej status oficjalnej rekomendacji ONZ. Znaczenie tego zapisu jest inne, ale bardzo ważne: edukacja demokratyczna została rozpoznana jako podejście mieszczące się w szerszym myśleniu o dobrej edukacji, opartym o prawa człowieka.
To istotny punkt odniesienia dla wszystkich osób, organizacji i instytucji, które od lat rozwijają w Polsce edukację opartą na podmiotowości dziecka, zaufaniu, relacjach, odpowiedzialności i realnym uczestnictwie uczniów w życiu społeczności.
Głos międzynarodowego środowiska edukacji demokratycznej EUDEC
Raport powstał po otwartym zaproszeniu do składania wkładów eksperckich dotyczących programu nauczania, pedagogiki i oceniania w służbie prawa do edukacji. W procesie przygotowania dokumentu Specjalna Sprawozdawczyni otrzymała ponad 150 zgłoszeń od państw, instytucji praw człowieka, organizacji społecznych, edukatorów, młodzieży i społeczności z różnych kontekstów.
Wśród głosów uwzględnionych w raporcie znalazł się także wkład European Democratic Education Community (EUDEC, www.eudec.org ), zrzeszającego społeczność edukacji demokratycznej w Europie, którego Fundacja Bulerbyn jest członkiem. Został on przygotowany i złożony do ONZ przez grupę roboczą EUDEC Advocacy and Lobbying, a pracę nad nim skoordynowała Olga Kulesza, związana z Fundacją Bullerbyn i od lat zaangażowana w rozwój edukacji demokratycznej w Polsce oraz w europejską współpracę środowiska edukacji demokratycznej.
To ważne nie tylko symbolicznie. Dzięki temu doświadczenia i język środowiska edukacji demokratycznej stały się częścią szerszej międzynarodowej rozmowy o prawie do edukacji, dobrostanie uczniów, ocenianiu, sprawczości i sensie uczenia się.
Znaczenie dla Fundacji Bullerbyn
Bullerbyn od początku budowane było wokół przekonania, że dziecko jest osobą, której głos, potrzeby, granice, ciekawość i relacje mają znaczenie. Edukacja nie jest tu rozumiana jako podporządkowanie się zewnętrznemu systemowi wymagań, lecz jako proces rozwoju w relacji z innymi, w realnej społeczności, z poszanowaniem indywidualnego tempa, odpowiedzialności i osobistej wolności.
Raport ONZ daje nam język i ramę, które pozwalają lepiej nazwać to, co od lat jest istotą naszej pracy: edukację opartą na godności, uczestnictwie, dobrostanie, zaufaniu i sensownym uczeniu się.
Co raport mówi o ocenianiu i dobrostanie?
Jednym z ważnych wątków raportu jest krytyka nadmiernej standaryzacji oraz systemów oceniania opartych przede wszystkim na testach wysokiej stawki, rankingach i selekcji. Specjalna Sprawozdawczyni wskazuje, że takie systemy mogą zawężać rozumienie edukacji, ograniczać autonomię nauczycieli, zwiększać presję oraz utrudniać włączanie uczniów o zróżnicowanych potrzebach i doświadczeniach.
Raport rekomenduje przesunięcie akcentu z oceniania jako narzędzia selekcji na ocenianie, które wspiera uczenie się. Wskazuje między innymi na znaczenie oceniania formatywnego, portfolio, projektów, informacji zwrotnej, samooceny i oceny koleżeńskiej. Ważne jest także uwzględnianie indywidualnego postępu ucznia, a nie wyłącznie porównywanie go z jednolitym standardem.
To ważne dla wszystkich dzieci i młodych ludzi, ale w szczególności dla uczniów neuroatypowych, dzieci z doświadczeniem migracji, dzieci z niepełnosprawnościami, uczniów uczących się w innym języku, osób o nierównych szansach społecznych, ale także wszystkich tych, których potencjał nie ujawnia się w warunkach presji, pośpiechu i zewnętrznej kontroli.
Uczestnictwo dzieci jako element prawa do edukacji
Raport mocno podkreśla również znaczenie udziału dzieci i młodzieży w sprawach, które ich dotyczą. Prawo dziecka do bycia wysłuchanym nie jest dodatkiem do edukacji ani kwestią dobrej atmosfery. Jest jednym z fundamentów podejścia opartego na prawach człowieka.
W praktyce oznacza to, że uczniowie powinni mieć realny wpływ na proces uczenia się, życie szkoły, relacje w społeczności, sposoby rozwiązywania konfliktów i decyzje, które dotyczą ich codziennego doświadczenia edukacyjnego. To jeden z kluczowych obszarów, w których edukacja demokratyczna wnosi do debaty publicznej bardzo konkretne doświadczenie.
Dokument do wykorzystania w rozmowie o przyszłości edukacji
Raport Specjalnej Sprawozdawczyni ONZ ds. prawa do edukacji nie zmienia bezpośrednio polskiego prawa ani nie rozwiązuje problemów systemu edukacji. Może jednak stać się ważnym punktem odniesienia w rozmowach z instytucjami publicznymi, samorządami, szkołami, uczelniami, rodzicami i organizacjami społecznymi.
Pokazuje, że pytania o dobrostan, sprawczość, relacje, sens uczenia się, elastyczność, ocenianie wspierające rozwój i realny głos dzieci nie są wyłącznie postulatami środowisk alternatywnych. Są częścią szerszej międzynarodowej rozmowy o tym, jak realizować prawo do edukacji w sposób zgodny z godnością i potrzebami człowieka.
Dla Fundacji Bullerbyn to ważne potwierdzenie kierunku, który od lat rozwijamy w praktyce. To także zaproszenie do dalszej pracy: spokojnej, merytorycznej i konsekwentnej — na rzecz edukacji, która nie jest ucieczką od odpowiedzialności, lecz jej głębszym rozumieniem.
Raport dostępny jest tutaj
Materiały o edukacji demokratycznej złożone przez EUDEC:
Chcesz dowiedzieć się więcej na temat edukacji demokratycznej?
Sprawdź
-
Czy świat jest gotowy na bullerbyn?
30 kwietnia 2026 /
Czy świat jest gotowy na bullerbyn?
Istota – sens istnienia Fundacji Bullerbyn – jest tak rewolucyjna, że nie zawsze wystarcza mi mocy, żeby za nią stać. A jednocześnie tak prosta i fundamentalna, że nie widzę innego wyjścia.
Fundację Bullerbyn znam odkąd była, tylko i aż, Manią Kłosińską, czyli od początku. Od 18tu lat.
Od razu czułam połączenie z jej duchem. Do udziału w kolejnych projektach dojrzewałam jednak stopniowo.
Klimat bullerbynowy zbudował moje myślenie o edukacji, rodzicielstwie i rozwoju. I o sobie. Bo bullerbyn to stan umysłu.
Istota – sens istnienia Fundacji Bullerbyn – jest tak rewolucyjna, że nie zawsze wystarcza mi mocy, żeby za nią stać. A jednocześnie tak prosta i fundamentalna, że nie widzę innego wyjścia.
Rewolucja jest analogiczna do kopernikańskiej: to nie człowiek ma się kręcić wokół edukacji, tylko edukacja wokół człowieka. A raczej ma mu służyć wtedy, kiedy po nią sięgnie i raczej nie wcześniej. Bo najpierw są emocje i uczucia, fascynacje i niechęci, czyli rozwijanie świadomości siebie. Rozwój poznawczy dzieje się potem. Równamy do wewnętrznej harmonii, a nie do zewnętrznych standardów.
Prostota polega na tym, że wcale nie chodzi o edukację tylko o miłość i zaufanie.
Czy świat jest na to gotowy? No właśnie. Dlatego czasem bywa trudno.
Łatwo było na początku – dzieci jeździły na wioski. My, rodzice, przyjeżdżaliśmy na wieczorne czytanie, w weekend na kręgi i warsztaty. Jak mówić, żeby dzieci słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci mówiły. Były też wyjazdy zimowe dla rodzin. Atmosfera awangardy, świeżości, entuzjazmu, wspólnotowości. Wewnętrzne przekonanie o słuszności obranego kierunku.
Ale to były wakacje.
Z decyzją o szkole wyrobiliśmy się w zasadzie na ostatniej prostej – w siódmej klasie, i to młodszego dziecka. Bezpośrednim powodem odejścia z tzw. systemu były same szóstki ze wszystkich przedmiotów przy jednoczesnym zerowym zainteresowaniu samymi przedmiotami. Pomyśleliśmy: ok – czyli nauczyła się na czym polega ta zabawa. Pobawmy się w inną. Póki czas.
No i się zaczęło. Z pierwszych lat bycia rodzicem w społeczności Wolnej Szkoły Demokratycznej Bullerbyn pamiętam głównie kluby rodzica i wentylowanie swoich napięć i lęków. Czy oto niniejszym pozbawiliśmy swoje dziecko szansy na sukces… i maturę?
Nie chcę skupiać się na maturze (choć akurat tak się zdarzyło, że poszła świetnie), bo to oznaczałoby, że jednak liczy się wynik. No dobra – liczy się. Ale bardziej liczy się w jakim stylu został osiągnięty.
Po prostu wymienię po przecinku (inaczej musiałabym napisać powieść) styl i wartości, które odnalazłam w projektach Fundacji Bullerbyn.
Współpraca, społeczność (blaski i cienie), razem w nieznane (nie wiadomo kiedy dziecko „przerobi” Dziady i czy „przerobi”), nieprzerabianie, ogarnianie swojego życia, wartość codzienności i prostych codziennych czynności, żywi i prawdziwi dorośli ludzie wokół, autentyczność, wdzięczność, kontakt z potrzebami i emocjami, odpoczynek i relaks, śpiewanie, życie w lesie, zaufanie do naturalnych, samoczynnych procesów, w tym procesów uczenia się, rytuały otwierania, rytuały zamykania, wspólnota dzieci i dorosłych, akceptacja różnorodności, swobodny rozwój, zwyczajność, wspólne przyglądanie się trudnościom i wyzwaniom, proszenie o wsparcie, śmiech, świadomość siebie, zajęcia manualne, życie intencjonalne (co jest ważne? co wybieram?), umiejętność odmawiania, czekanie na wewnętrzną gotowość, świadomość zasobów i ograniczeń, współtworzenie i współistnienie.
Proste rzeczy. I za nie właśnie jestem wdzięczna duchowi i ludziom Fundacji Bullerbyn. Niech żyje 100 lat!
